czwartek, 11 marca 2010

FF7 Pokonane :D

Witajcie,
W końcu, po tylu latach, przeszedłem Final Fantasy VII. Jest to dla mnie ważne z kilku powodów: marzyłem o tym od kiedy gra ujrzała światło dzienne. Nie byłem w stanie jednak dokończyć, ponieważ albo moja PSX nie dawała rady lub musiałem formatować zepsuty dysk tracąc save'y na emulatorze. W końcu dzisiaj o godzinie 19:30 pokonałem Sephirotha i było mi dane ujrzeć koncową sekwencję FMV (swoją drogą trwała ponad 15 minut, więc było warto. Ukończenie gry zajęło mi ok. 35 godzin, co jest niezłym czasem zważywszy na to, że nie ukończyłem wszystkich questów pobocznych (WEAPON-y i Chocobo). Ukończenie ulubionej gry, o której wie się bardzo bardzo dużo jest naprawdę sporym osiągnięciem.
To tyle w tej notce, chciałem się tylko pochwalić, jak bardzo chciałem przejść tą przygodę.
Następnie zabieram się do FFIX, części ósmej nie mam na dysku więc od razu zacznę IX, z którą nie miałem okazji się na dłużej zapoznać, a jest czego żałować.
Farewell, My Friends :)

środa, 10 lutego 2010

NKgadu

Witajcie,
Dzisiaj krótka recenzja nowego potworka NK, czyli NKTalk.
Czymże więc jest aplikacja? Niczym innym jak komunikatorem internetowym, dzięki któremu możemy pisać ze znajomymi z portalu Nasza-Klasa.pl Jak więc widzicie, nic rewolucyjnego i szczerze mówiąc zastanawiam się, dlaczego szefostwo portalu zdecydowało się pójść w tę stronę. Przecież każdy (a przynajmniej 95% użytkowników) posiada własne konto/a Gadu-Gadu i czatuje ze znajomymi w ten sposób. Zaraz ktoś mi wytknie "A co z tymi 5%?". Tu się mogę zgodzić, ponieważ nie wszyscy muszą posiadać swój nr gg, ale te 5% to albo boty (konta gwiazd), małe dzieci lub ich dziadkowie itp. Krótko mówiąc, osoby niezbyt zdolne do korzystania z komunikatorów. Anyway, rozpracujmy tego potworka.

1.Wygląd
Hmm.. Wygląd.. nktalk nie ma żadnego wyglądu, choć z drugiej strony specjalnie się nie wyróżnia. Ot, niebieski pasek na dole ekranu. Można go schować, gdy nie chce się na niego patrzeć i przywołać, gdy ma się na to ochotę. Wygląda to mniej więcej jak toolbary w przeglądarkach więc tutaj nie da się za dużo napisać.

2.Funkcjonalność
Jak już pisałem, nktalk stworzony jest raczej dla ludzi posiadających tylko konto na portalu lub pokemonów. Jak zatem prezentuje się komunikator w akcji? Ciekawą rzeczą jest fakt, że z okienka rozmowy możemy przejść do profilu osoby, z którą piszemy. Oszczędzamy w ten sposób czas na wyklikiwanie się na śmierć i cały czas pisząc możemy oglądać profile naszych znajomych. Okienko rozmowy jest jednak jakieś takie.. małe. Miałem podobne odczucie gdy po miesiącach korzystania z Tlena przesiadłem się na któreś ze starszych GG. Okienko jest małe, zaletą jest brak reklam w ww. okienku (chociaż tam ich nie ma). Dużym minusem jak i plusem jest to, że żeby porozmawiać ze znajomym/ą, musi być ta osoba "zapisana" do komunikatora. Dlaczego jest to plus? NK nareszcie dało ludziom możliwość wybrania czy chcemy w tym uczestniczyć, czy też nie. Ciekawą rzeczą jest to, że w oknie dialogowym podziwiamy napis "beta" gdy na pasku go nie ma. Ciekawy chwyt. W opcjach 4 możliwości do wyboru: archiwizacja, dźwięki, minki i przełączanie nkalka do zakładki. Dodatkowo przycisk "archiwum", który nie otwiera się tak jak wszystko inne na pasku tylko przenosi nas na stronę, gdzie zapisane są nasze rozmowy. Dlaczego nie można było umieścić takiej rzeczy na pasku? Wg mnie rzecz do poprawy. Oprócz ww. wspomnianych przycisków mamy jeszcze minimalizację paska co jest wygodne dla osób, które tak jak ja chciały zobaczyć jak to nktalk wygląda. Dźwięków nie było mi dane usłyszeć, bo nie siedzę zazwyczaj nk na tyle długo żeby ktoś do mnie napisał. Jeżeli już ktoś to robi, to przysyła normalne wiadomości, tak jest IMO wygodniej. No właśnie, przechodzimy do największej wady komunikatora. Otóż działa on tylko, gdy jesteśmy zalogowani na portalu. Z początku myślałem, że to będzie instalator lecz trochę się przejechałem. Cóż, life sucks. Poza tym komunikator powoduje czasami dłuższy czas wylogowywania z portalu.

Cóż, niewiele więcej mogę napisać o nktalk. Plusem jest z pewnością to, że komunikator specjalnie nie przeszkadza, jest taki neutralny. Myślę jednak, że naprawdę niewiele osób porzuci GG na rzecz wspomnianej nowości. Nie wpisze się to napewno do historii Internetu. Ciekawe tylko czy nk ma zamiar wypuścić pełną wersję nktalk-a. Zobaczymy wkrótce...

W kąciku muzycznym Rise Agiainst-Give it All

środa, 30 grudnia 2009

Death Awaits You...

Próbował coś napisać. Zamiast uczucia ulgi, narastająca frustracja powodowała pulsujący ból głowy. Sięga po butelkę wódki. I tak dzień za dniem, już zapomniał ile to miesięcy nic nie napisał, nie zarobił sobie na chleb. Pomyślał sobie, że taki już los pisarza, przechylając szklaną boginię do końca, i osuwając się na podłogę. Frustracja została pokonana przez bezsilność. Usypia. Budzi się. I tak na przemian, pół nocy spędza w tańcu śniącego. Wstaje, nie chce patrzeć w lustro, ale robi to jakby odruchowo. Nie poznaje tego kolesia, przekrwione oczy, zmarniała twarz, brudne ręce. Dawno nigdzie nie wychodził, pomyślał, że gdy będzie miał spokój natchnienie wpadnie niczym poranny wiatr przemykający się przez szpary w oknach, delikatnie biorąc go za rękę. Zamknięty w czterech ścianach, zaczął bać się tamtego świata, jakby nie istniał. Nie jadł, stracił ochotę, tylko pił. Krząta się po domu szukając swojego miejsca, wraca do biurka. Bierze pióro do ręki i patrzy w beznamiętną biel kartki. I znowu frustracja, ale nie ma butelki. Frustracja zmienia się w złość, złość w zwierzęcą agresję. Rozwalając biurko, przysięga sobie, że już nigdy więcej nic nie napisze, wie jednak gdzieś w głębi swojej zmęczonej duszy, że tak nie będzie, że jutro znowu tam usiądzie. Ktoś puka przerywając jego myśli. To znowu ta wścibska suka spod siódemki. Nie ma swojego życia, więc została osiedlowym radiem. Dzisiaj się to skończy. Zaprasza ją do środka, mami ją swoimi problemami, ona na pewno to łyknie i niczym ćpun na głodzie, będzie chciała więcej. Opowiada tej hydrze o tym, że nie może nic napisać i innych tego typu rzeczach. Bez żadnej blokady wyjawia najciemniejsze sekrety z dzieciństwa. Ona i tak tego nie powtórzy. Nikomu. Już nigdy więcej. Szuka czegoś, nie przerywa opowiadania, nie chce odwrócić uwagi najwierniejszej słuchaczki, jaką kiedykolwiek miał. Może gdyby spróbował z tą kobietą? Zawsze słuchająca, wiernie i nieprzerwanie. Nie, to nie ma szans, jest zbyt porywczy dla kobiet, żadna go nie chciała w ten sposób. Znalazł, chowa to niczym prezent za plecami. Podchodzi do sąsiadki, kopie mocno w żołądek. Straciła przytomność, nareszcie nie mówi, nie plotkuje za plecami. Cisza napełnia go spokojem, jednak ona wciąż tu jest, ale on wie, co z nią zrobi. Rozebrał ją, powoli, nie spieszy się, wpatruje się ciągle w jej twarz, jest taka piękna. Wreszcie wyjął prezent zza pleców. Ten młotek był od zawsze jego najlepszym argumentem w sprzeczkach z kobietami. Wyjął paczkę gwoździ, rozkłada jej ręce i nogi wpatrując się w jej wspaniałą kobiecość, przybija ją do podłogi, ona się budzi i krzyczy, on zatyka jej usta i czeka aż nie będzie miała siły krzyczeć. Ona przerażona patrzy na jego nagie ciało, płakała gdy raz po raz wbijał się w nią ze zwierzęcą furią, w końcu opadła z sił targana kolejnymi spazmami. On nie kończy, bawi się ze swoją ofiarą, nie pozwala jej zasnąć, niech płaci za swoje wścibstwo, przez które rozpadło się tyle pięknych par, tyle cierpienia, które odbierał i przeżywał razem z nimi. Teraz jest tylko jego, zdana na jego łaskę. Ona nie czuje bólu, nie czuje noża w jej brzuchu, a On wyjmuje ostrze i po raz kolejny je zagłębia, oślepiając Ją. Nie zobaczy już niczyjej kłótni. Przebija jej bębenki. Już nigdy nie usłyszy niczyjej tragedii. Ona nadal żyje, On się nudzi, wbija nóż w gardło, kończy zabawę. Znowu frustracja zniknęła, nie było już nic. Chwilowa radość ustępuje miejsca nicości. W nicości odnajduje go jego Jedyna towarzyszka, wskazuje mu okno. On jest posłuszny, pokochał ją do granic szaleństwa. Ona bierze go za rękę i leci razem z nim, będzie z nim do końca. On patrzy jej w oczy. Spadając w nicość, odprawiając ostatni Dance Macabre...